Kamieniarz

Grzegorz Ciećka to nie tylko pasjonat historii lokalnej, której jednym z głównych motywów jest kamieniarka bruśnieńska, ale także kamieniarz. Od początku swoich zainteresowań historią kamieniarki, (pierwsze oficjalne opisy 2013 rok), postanowił zgłębić także aspekty rzemieślnicze, by móc lepiej rozumieć temat który bada i opisuje. Skąd to zainteresowanie?

Grzegorz Ciećka, rocznik 1981, w szkole podstawowej za wychowawcę miał Janusza Burka, artystę, plastyka, lokalnego działacza społecznego i regionalistę, który szczególną uwagę zwracał na lokalną historię. Janusz Burek kamieniarkę bruśnieńską uważał za fenomen, unikatowe dziedzictwo stworzone ze stykających się kultur wschodu i zachodu. Zamiłowanie do historii także w szkole podstawowej zaszczepił mu historyk Marek Janczura. Charakter regionalisty zaczął się kształtować dzięki publikacjom Franciszka Kotuli, który w unikatowy sposób opisywał aspekty kultury Podkarpacia. Wszyscy oni mieli jeden wspólny mianownik, potrafili snuć fascynujące opowieści na tematy, które pozornie wydawały się być mało interesujące.

Tak ukształtowane zainteresowania powodowały, że zaczął szukać historii w terenie, w rozmowach z ludźmi. Jednym z jego szczególnie ważnych rozmówców był Mieczysław Zaborniak z Polanki Horynieckiej, nazywany „ostatnim kamieniarzem bruśnieńskim”. Zmarł on w 2017 roku, ale wcześniej był odwiedzany przez wielu naukowców, redaktorów i pasjonatów historii lokalnej. Dzięki temu przekazał on ogromną ilość wiedzy z historii regionu jak i swojej działalności kamieniarskiej, która jest szeroko opisana w publikacjach. Ponieważ Mieczysław Zaborniak był kuzynem dziadka od strony matki Grzegorza Ciećki, jego rozmowy miały bardziej otwarty charakter niż z obcymi odwiedzającymi go. Kamieniarka była jednym ze szczególnych tematów jakie podejmowali w rozmowach, co pozwoliło na lepsze zrozumienie tego rzemiosła, szczególnie jego unikatowego lokalnego charakteru.

Mieczysław Zaborniak ożenił się z Janiną Puzio, której matka pochodziła z rodziny Lubyckich, jednej z głównych rodzin kamieniarskich ze Starego Brusna. Ponieważ od 1947 roku po akcji „Wisła”, kiedy to większość kamieniarzy, która była pochodzenia Ukraińskiego, została wywieziona ze Starego Brusna, był rynek na wyroby kamieniarskie a nie było dużej ilości twórców kamiennych krzyży, Zaborniak postanowił zająć się wtedy kamieniarką. Po wojnie także kamieniarką zajmował się Adam Birnbach (rodzina od strony babki Grzegorza Ciećki z Polanki Horynieckiej). Mogli oni poznać tajniki kamieniarki od jeszcze żyjących czynnych kamieniarzy bruśnieńskich, po rodzinie. Potem z biegiem czasu do Polanki Horynieckiej, która była swego czasu ulokowana jako osada  na gruncie Brusna, przyjeżdżali byli mieszkańcy Starego Brusna, szczególnie rodzina Lubyckich, która była spokrewniona z rodziną żony Mieczysława Zaborniaka. Poznanie dogłębne rodzinnej historii i kamieniarki bruśnieńskiej zaowocowało chęcią zachowania cienkiej nici bezpośredniej tradycji sztuki ludowej kamieniarki bruśnieńskiej. Stąd też dogłębne badania musiały przerodzić się w próby obróbki kamienia tradycyjnymi metodami. Po konsultacjach i wskazówkach, tak jak zaczynał Mieczysław Zaborniak, Grzegorz Ciećka w 2014 roku udał się do lokalnego kowala (Adamczyk w Horyńcu-Zdroju), który wykonał mu zestaw narzędzi kamieniarskich. Ponieważ motywem głównych działań Grzegorza Ciećki były działania związane z naprawą istniejących krzyży, brakujące elementy dorabiał ręcznie, przy okazji poznając tajniki pracy z kamieniem. Praca z dużą ilością figur pozwoliła na szczegółowe poznanie tajników różnych kamieniarzy, którzy zostawili na swoich dziełach ślady, które potrafi odczytać osoba, która pracuje z kamieniem tradycyjnymi narzędziami. Nauki Mieczysława Zaborniaka i czytanie śladów zdradzających aspekty techniczne i metodyczne z dzieł kamieniarzy bruśnieńskich, porównanie tego z tym jak pracują współcześni amatorzy rzeźby kamiennej, pozwoliły z czasem na zrozumienie tego czym jest owa „bruśnieńskość” kamieniarki.

Nie byłoby to możliwe, gdyby nie działalność Henryka Janczury (1948 – 2005), rzeźbiarza z Lubaczowa, którego można uznać za osobę, która ponownie, na swoich zasadach spopularyzowała temat kamieniarki bruśnieńskiej i wniosła w przestrzeń nowe rzeźby. Zaczął on zabiegać o to, by powstała szkoła kamieniarska na ziemi lubaczowskiej, niestety śmierć przerwała te działania, kilka lat po nim także Janusz Burek umiera i kamieniarka traci swoich największych promotorów. Henryk Janczura nazywał siebie „epigonem bruśnieńskiej szkoły kamieniarskiej”. Epigonizm, czyli nietwórcze, bierne naśladowanie dawniejszych wzorców artystycznych to surowa samoocena, ale uzasadniona. Henryk Janczura miał świadomość, że próbuje naśladować to co widzi (nie próbował robić kopii), używając swojego talentu manualnego. Brakowało mu dwóch czynników, które zmieniłyby charakter jego prac. Pierwszy, to poznanie tradycyjnego warsztatu u źródła i zrozumienie symetrii charakteryzującej figury bruśnieńskie, tworzącej coś w rodzaju wzoru bruśnieńskiego. Do tego dochodzi czynnik związany z wyborem kamienia, który był selekcjonowany w ściśle określony sposób. Prace współczesnych amatorów rzeźby w kamieniu dają się bardzo łatwo i szybko rozpoznać nawet po tym jednym czynniku, nieumiejętność wyboru kamienia i męczenie się ze złym materiałem, przy pomocy nieodpowiednich narzędzi.

Praca nad szczegółowym opisem warsztatu i owej bruśnieńskości trwa…