Kniazie 5

Znajdziesz obiekt klikając na współrzędne:

50.330138,23.478883

Inskrypcja przetłumaczona z ukraińskiego: „Zbaw Panie lud Twój, i błogosław dziedzictwu Twemu. Postawił Biłonoha”.

Krzyżyk klasyczny z dwoma Maryjkami i Ukrzyżowanym, bez dodatkowych ozdobników. W tym przypadku artysta postanowił umieścić datę fundacji „1930”, na podstawie belki krzyżyka. Najczęściej znajdziemy cokoły z wykończeniami ozdobnymi jako gzymsami, tutaj mamy formę daszka. Przed wojną, w tej okolicy był przysiółek Kniazi – Właszinówka. Biegła przez niego droga od wsi Rudki do Lubyczy Królewskiej. Obiekt mało znany, wcześniej niedokumentowany, znaleziony w styczniu 2021 roku dzięki wskazówkom od Karoliny.

TUTAJ album ze zdjęciami

Kamienne krzyże bruśnieńskie zasługują na stanie się światowym dziedzictwem kultury

W Polsce znajdziemy dwa spektakularne zjawiska związane z kamiennymi krzyżami. Są to kamienne krzyże pokutne na Dolnym Śląsku i kamienne krzyże na Podkarpaciu ze Starego Brusna. Obecnie najlepiej opisane są śląskie krzyże pokutne, których w Polsce zinwentaryzowano około 700. Pochodzą one nawet z XIV wieku. Wiele z tych obiektów jest już uznana za zabytkowe i są opatrzone stosowanymi tabliczkami. W wielu miejscowościach śląskich te krzyże są powodem do dumy. Są specjalne znaki do nich prowadzące, są one używane jako elementy logotypów i pamiątek. Powstała też ogromna ilość książek i artykułów naukowych na ich temat. Kamienne krzyże są tam cenione i odnalezienie kolejnego zaginionego jest wydarzeniem medialnym i naukowym.

Jeden z najstarszych kamiennych krzyży bruśnieńskich – Stare Brusno

W przypadku przydrożnych kamiennych krzyży ze Starego Brusna można odnieść wrażenie, że doceniają je głównie lokalni pasjonaci historii i regionu, a potencjał i ich unikalność zauważa dopiero (albo aż) Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, bowiem dla lokalnych instytucji jest to naturalny element zwykłego krajobrazu. Właśnie dzięki dwukrotnemu stypendium twórczemu w latach 2016 i 2020 z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego powstała, śmiało można powiedzieć, spektakularna inwentaryzacja. Około 900 bruśnieńskich kamiennych krzyży przydrożnych zostało opisanych na stronie kamiennekrzyze.pl i naniesionych na mapę Google, która na obecną chwilę ma już ponad 18 tys. wyświetleń! Trudno powiedzieć, czy istnieje druga taka mapa internetowa, która cieszy się tak dużą popularnością. Tak jak w przypadku kamiennych krzyży ze Śląska, gdzie od dawna trwają poszukiwania zaginionych obiektów, także i u nas nie wszystkie krzyże zostały zinwentaryzowane i trwa proces ich wyszukiwania.

Spisywanie inskrypcji przy kamiennym krzyżu – Dziewięcierz

Co takiego unikalnego jest w kamiennych krzyżach bruśnieńskich? Po pierwsze skala. Około 900 kamiennych krzyży przydrożnych to tylko promil roztoczańskiego kamieniarstwa. Lokalne cmentarze katolickie i greckokatolickie są wypełnione tysiącami kamiennych krzyży. W kamieniołomach bruśnieńskich wydobywano kamień, służący także do wyrobu dziesiątek krzyży i stel ewangelickich a także ogromnej ilości macew. Niestety duża ich część została zniszczona podczas II wojny światowej, kiedy to armia Hitlera w holokauście ludzi przeprowadzała także holokaust śladów życia Żydów.

Macewa na kirkucie w Lubaczowie, gdzie przetrwało ponad 2 tysiące nagrobków!

W Starym Bruśnie i jego okolicy powstało dziesiątki tysięcy rzeźb kamiennych, duża ich ilość przetrwała do naszych czasów. Można tu śmiało powiedzieć, że kolejny element tej unikalności, to wielowiekowe dziedzictwo rzemiosła i sztuki kamieniarskiej. Pierwsze kamienne krzyże powstawały już w okolicy najazdów tatarskich w XVII wieku. Zaskakujące jest tutaj to, że te najstarsze kamienne krzyże bruśnieńskie są bardzo podobne do śląskich krzyży pokutnych. Mają takie same kształty: łaciński, maltański, koniczynkowy, grecki, nieregularny. Jakby ci pierwsi ich twórcy korzystali z uniwersalnego zasobu ludzkich umiejętności twórczych w tym aspekcie.

O ile kamienne krzyże, występujące na zachodzie, cenione są głównie ze względu na ich wiek i historię pokutną, to w przypadku kamieniarki bruśnieńskiej mamy kolejny powód, by uważać, że rozwinęło się tu coś unikalnego. Gdy zniesiono pańszczyznę w 1848 roku w Galicji, chłop uzyskał wolność, nagle stał się kowalem swojego losu. Dotychczas kamienne krzyże które były wykonywane, miały optymalnie prostą formę. Stać na nie było tylko księdza czy jego rodzinę i wójtów wsi. Reszta masy chłopskiej, gdy została pochowana, to mogła mieć tylko drewniany krzyżyk, czasem z patyków, tym bardziej żaden chłop nie myślał o jakimś kamiennym krzyżu na podwórku, które zazwyczaj było jednym wielkim bagnem zadeptanym przez kury z łajnem i gnojem. Przełom jaki się wtedy dokonał, można dziś porównać do tego, jakby nam podwojono wynagrodzenie dzięki skasowaniu podatków, mieszkanie na kredyt, które trzeba całe życie spłacać nagle staje się nasze i na dodatek mamy dwa razy mniej pracy. Do tego możemy sami decydować o sobie. Nie ma się co dziwić, że każda gromada wiejska chciała mieć pamiątkowy pomnik w formie krzyża z tej okazji. Nagle w Starym Bruśnie zaczęto zamawiać duże ilości „kamiennych krzyży wolności”, stawianych na pamiątkę zniesienia pańszczyzny. Zapewne jeden z kamieniarzy odważył się wtedy, że zrobi krzyż z podobizną Chrystusa, czego do tej pory nikt nie robił w Starym Bruśnie ale i też nie śmiał. Właśnie tuż po zniesieniu pańszczyzny pojawiają się pierwsze kamienne krzyże z unikalną ludową formą płaskorzeźby ukrzyżowanego Chrystusa. Do naszych czasów dotrwało około 40 takich „krzyży wolności”, nazywanych też pańszczyźnianymi.

„Krzyż Wolności” – postawiony na pamiątkę zniesienia pańszczyzny.

Niestety, większa możliwość przemieszczania się, wojny, szczególnie powstania w Polsce, powodują, że pojawiają się duże epidemie. Praktycznie każdą wieś dotyka jakaś zaraza, cholera czy tyfus. Ludzie masowo umierają i jedyne, co im zostaje, to wznosić modły do Boga, by zawrócił zarazę. Gdy w końcu zaraza ustaje, gromada wiejska stawia w podzięce kamienny krzyż. To są dwa pierwsze główne czynniki, które powodowały, że stawiano kamienne krzyże. Z radości albo przez trwogę. Z czasem, gdy społeczeństwo się bogaciło, stać już było ludzi na prywatne fundacje przydomowe. Gdy ktoś wrócił z Ameryki, stawiał na chwałę Boga za szczęśliwy powrót. Gdy ktoś poszedł na wojnę i wrócił, także dziękował za ocalenie od kul i szczęśliwy powrót z wojny. Gdy w jakimś miejscu straszyło, to tylko krzyż mógł wygnać „złego”. Czasem ktoś miał niezwykły sen, gdzie doznał prywatnego objawienia, innym razem dzięki szczerym modłom spełniły się marzenia albo dokonało się cudowne uzdrowienie. Powodów postawienia krzyża było tyle ile ludzi, ich trosk i radości. Te około 900 kamiennych krzyży przydrożnych to 900 różnych historii, jakie za nimi stoją. W tym kamieniu zawarta jest esencja duchowej intencji sprawczej. Mówienie o takim kamiennym krzyżu w takiej sytuacji jako atrakcji turystycznej wręcz nie przystoi. Każdy z nich stanowi sacrum związanym ze sferami duchowości i kultury. Dlatego każdy z nich zasługuje na takie indywidualne traktowanie jak krzyże pokutne z regionu śląskiego, które są objęte ochroną, jako zabytek. Szczególnie dlatego, że stanowią też obraz naturalnych ludowych umiejętności artystycznych człowieka. Każdy krzyż jest unikalny, każdy to rzeźba, wykonana z innym stanem ducha, zaangażowania i pomysłu. Tak jak każda sztuka ludowa, jest obrazem naturalnego pierwotnego artyzmu, jaki tkwi w człowieku. Zasadniczo, to tylko to zostaje po nas dla kolejnych pokoleń, utrwalona w jakiś sposób myśl czy zamysł. W tym przypadku w kamieniu, jako wiadomość mówiąca iż: „mamy nadzieję nie wszystek umrzeć”.

Ludowy wizerunek Chrystusa – cmentarz w Radrużu.

W większości mieszkańcy Starego i Nowego Brusna byli główną siłą roboczą w kamieniołomach bruśnieńskich, które dzierżawione były przez Żydów. Kamieniarze żydowscy, który ozdabiali macewy, nabywali kamień z Brusna i wypełniali nim lokalne kirkuty. Macewy, które przetrwały II wojnę światową, pokazują niezwykły kunszt kamieniarski żydowskich mistrzów dłuta. W niektórych rodzinach w Starym Bruśnie byli na tyle utalentowani majstrzy kamieniarscy, że zaczęli rzeźbić w większych ilościach krzyże i figury. Stało się to źródłem ich utrzymania. Często przyjeżdżali do Brusna ludzie, którzy nabyli na targu piękny odlew krzyża z żeliwa i chcieli, by wykonać im godny kamienny cokół, na którym można by zamocować krzyż. Były one popularne w drugiej połowie XIX wieku. Można tu zauważyć analogię, bardzo prawdopodobne jest, że kamieniarz, widząc taki ażurowy odlew krzyża z dwoma Maryjkami, postanowił go skopiować i przedstawić w prostej kamiennej formie. Dzięki temu ludzie zaczęli nabywać droższe i ładniejsze kamienne krzyże i figury, a nie kupować tylko kamienne bloki, do których mocowany był krzyż żeliwny.

Żeliwny odlew krzyża z dwoma Maryjkami na kamiennym cokole – Horodyszcze.

Kolejna ewolucja kamieniarki bruśnieńskiej nastąpiła, gdy po I wojnie światowej na łono ojcowizny wrócił Grzegorz Kuźniewicz. Udało mu się trafić na studia do Lwowa, gdzie zdobył uznanie jako rzeźbiarz. Niestety wojna pokrzyżowała wiele jego planów i postanowił wrócić do domu. Od tego momentu, w 20-leciu międzywojennym, rozpoczyna się nowy etap w kamieniarce bruśnieńskiej. Uczniowie Mistrza Grzegorza zaczynają tworzyć w oparciu o nowe wzory i techniki rzeźbiarskie, wykorzystują też delikatniejszy kamień, który pozwala na uzyskanie więcej szczegółów. Wtedy też, w 10 rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę, powstaje najbardziej spektakularne bruśnieńskie dzieło kamieniarskie, którego autorem jest Kuźniewicz, czyli „Pomnik Wolności” w Horyńcu-Zdroju. Dzięki naukom od Mistrza, kamieniarka bruśnieńska zaczyna ewoluować i udoskonalać się, ale nadal ma swoją specyfikę. Niestety II wojna światowa i polityczne działania wymuszały klasyfikowanie narodowościowe, co doprowadziło do Holokaustu Żydów, konfliktu polsko-ukraińskiego i ucieczki kolonistów niemieckich, którzy byli często wyznania ewangelickiego. Po wojnie, w akcji „Wisła”, wywieziono z tych terenów Ukraińców, wyludniając Stare Brusno. Wcześniej wymordowana została społeczność Żydowska, co spowodowało zastopowanie bujnego rozwoju sztuki kamieniarskiej. Po wojnie już tylko nieliczni trudnili się kamieniarstwem.

Rzeźba autorstwa Grzegorza Kuźniewicza – cmentarz w Starym Siole

Przedwojenni mistrzowie zostawili po sobie unikalne zjawisko kamieniarskie, gdzie przenikała się sztuka wielu kultur. W jej wspólnym tworzeniu brali udział Żydzi i greckokatoliccy Rusini (Ukraińcy), Polacy, a także potomkowie pierwszych osadników bruśnieńskich – Wołosi. Swój ślad zostawili Niemcy z unikalnymi stelami i wyznawcy prawosławia. Swoistym pomnikiem pokojowej współegzystencji tak wielu kultur jest właśnie zjawisko kamieniarki bruśnieńskiej, którą można nazwać także roztoczańską. Jest to trwały ślad wyryty w kamieniu, który powinniśmy pielęgnować i się nim szczycić. Roztocze ma kamienną twarz! Greckokatolickie, katolickie i ewangelickie cmentarze, kirkuty, przydrożne i przydomowe krzyże i figury, pomniki, to wielotysięczne kamienne dziedzictwo kulturowe regionu, które swoją stolicę, matnię, miało na pagórach roztoczańskich w Starym Bruśnie. Gdy spojrzymy na kamieniarkę bruśnieńską pod kątem historii, kultury i sztuki, zauważymy, że jest to zjawisko unikalne, którego elementy znajdziemy też na Ukrainie. To dziedzictwo mające walory na skalę światową. Dlatego nie tylko warto walczyć o to, by zacząć obok cmentarzy wpisywać to dziedzictwo na listę zabytków, ale tak jak na Śląsku, także pojedyncze kamienne krzyże przydrożne. Wtedy też będzie można rozpocząć dyskusję, kiedy uda się wciągnąć kamienne krzyże bruśnieńskie, jako zjawisko, na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Walory ku temu, by traktować tak kamieniarkę bruśnieńską są wystarczające. Zwłaszcza, że najtrudniejsza praca została już wykonana – mamy za sobą inwentaryzację kamieniarki bruśnieńskiej, która daje nam pełny obraz istnienia kamiennych krzyży przydrożnych, a także przyczynek do rekonstrukcji i rozwijania ich historii.

Już niedługo opracowany zostanie folder, a w nim opis dziedzictwa kamieniarki bruśnieńskiej, niezwykłe zdjęcia i podziękowania dla tych, którzy przyczynili się do propagowania kamieniarki, dzięki czemu tworzy się szczególna społeczność, dla której Roztocze ma kamienną twarz.

Na koniec dwa cytaty Stanisława Tomkowicza z okolicy 1930 roku. Jednego z najważniejszych polskich działaczy na niwie ochrony zabytków. Pozwoli to zrozumieć, o co teraz walczymy:

„Jedynie więc tylko inwentaryzacja może się stać podstawą racjonalnej ochrony zabytków, i tej nam się zrzekać nie wolno, jeśli nie chcemy stać w przedpokoju Europy zachodniej. Zabytki nasze zasługują, byśmy je sami znali, by też i świat o nich wiedział. Wszak posiadanie ich to jeden z walnych tytułów do nazwy narodu cywilizowanego, to metryka naszej starej kultury.”

Są ludzie mający rozkosz w zacieraniu śladów przeszłości – jak gdyby w opinię publiczną wmówić chcieli, że historya jakiejś instytucji, miasta lub kraju dopiero od nich się zaczęła, a przed nimi nie było nic; są epoki obniżające sztucznie poziom wiekową usypany pracą, ażeby ich własne dzieła większemi się wydały. I chwilowo udaje się czasem, dzięki obojętności współczesnych. Ale prawda długo ukryć się nie da. Potomność bywa sprawiedliwą, i o tych, co przeszłości szanować nie umieją, zasłużony sąd wyda…”.

Do zobaczenia przy kamiennym krzyżu na Roztoczu i w jego okolicy!

Grzegorz Ciećka

Teniatyska

Dziewięcierz 17

Znajdziesz obiekt klikając na współrzędne:

50.20082, 22.88047

Inskrypcja po przetłumaczeniu z Ukraińskiego: „Zbaw Panie lud Twój, i błogosław dziedzictwu Twemu … Czobit 1934” część tablicy inskrypcyjnej jest uszkodzona, jednakże z łatwością można zrekonstruować formułę modlitewną. Pod nią jest fundator, odczytać można tylko nazwisko i datę.

Jest to przykład nowszego typu rzeźb bruśnieńskich. Krzyżyk jest uszkodzony, jego belka z Maryjkami leży obok. Na ramionach są wklęsłe gwiazdki. Cokół dodatkowo ozdobiony jest wklęsłym krzyżykiem na szczycie. Widać ślady wypełniania inskrypcji turkusową farbą.

Krzyż został odnaleziony w styczniu 2021 roku. Namiary na niego przesłał Paweł. Znalazł go przypadkiem, szukał miejsca do robienia zdjęć roztoczańskiej panoramy. Wchodząc na upatrzone miejsce, oczekując ciekawego punktu widokowego, przypadkiem trafił na ten krzyż. W tych okolicach można zrobić między innymi fotografię kościoła po ukraińskiej stronie Dziewięcierza. Krzyż jest bardzo trudny do odnalezienia, bowiem stoi w zakrzaczeniu, dlatego też nie był szerzej znany. Bez dokładnej lokalizacji bardzo trudno go znaleźć w lecie, dlatego najlepiej szukać go w zimie, lub wczesną wiosną.

TUTAJ album ze zdjęciami

Dziewięcierz 16

Znajdziesz obiekt klikając na współrzędne:

50.21447, 23.44961

Inskrypcja częściowo zniszczona, ale da się odczytać na górnej tablicy formułę modlitewną po przetłumaczeniu z Ukraińskiego: „Zbaw Panie lud Twój”. Dolna tablica obita, możliwe, że był tam utrwalony fundator i data. Krzyżyk wieńczący jest zniszczony, został tylko element belki pionowej krzyża, na którym umieszczony jest titulus. Być może pod ziemią znajdują się jego kawałki.

Krzyż został znaleziony w styczniu 2021 roku, dzięki namiarom od Kamila Pustelnika, który umieścił wcześniej swoje znalezisko w internecie, sugerując, że może to być krzyż z cmentarza. Jednakże obiekt posiada klasyczną formułę modlitewną na tablicy inskrypcyjnej, która nie występuje na krzyżach cmentarnych. Dzięki temu udało się znaleźć szesnasty kamienny krzyż w Dziewięcierzu, który wcześniej był praktycznie nieznany i nieudokumentowany. Przed wojną był tutaj przysiółek Dziewięcierza Łuch. Uszkodzenie krzyża nastąpiło przez bydło, które tam wypasano w czasie PRLu. Prawdopodobnie został postawiony po 1920 roku, co można wywnioskować po jego formie.

TUTAJ album ze zdjęciami

Koniec II etapu inwentaryzacyjnego. Kraina bruśnieńskich krzyży przydrożnych pokazuje swoje granice!

od 1 stycznia 2021 roku można zobaczyć kolejny etap inwentaryzacji przydrożnych kamiennych krzyży i figur bruśnieńskich. Do 628 obiektów z powiatu lubaczowskiego doszło 290 obiektów z sąsiednich powiatów. Mamy ich razem 918! Czytaj dalej Koniec II etapu inwentaryzacyjnego. Kraina bruśnieńskich krzyży przydrożnych pokazuje swoje granice!

Surmaczówka 1

Znajdziesz obiekt klikając na współrzędne:

50.12146, 22.80709

Inskrypcja po przetłumaczeniu z ukraińskiego: „Zbaw Panie lud Twój, i błogosław dziedzictwu Twemu. Jandruch Rubak Mary Rubak. 1/7 1904”.

Bardzo ważne jest w odczytywaniu inskrypcji z kamiennych figur i krzyży to, że trudności z odczytaniem powoduje nie tylko proceder zamalowywania inskrypcji i erozja kamienia. Szczególny problem stanowią błędy w pisowni, słownictwo gwarowe, błędy niezamierzone przez kamieniarza, czy inskrypcje rytowane przez samego fundatora, który mógł być analfabetą i rytował coś napisanego przez inną osobę. Inskrypcja na tej figurze jest przykładem nawarstwiających się problemów z odczytaniem. Mamy tu erozję kamienia, pozostałości po farbie, która maskuje litery, dlatego też trudno ocenić na pewno, czy element daty, wskazujący dzień i miesiąc poświęcenia: „1/7” faktycznie jest taki, a nie inny. W inskrypcji brakuje litery w imieniu fundatorki, mamy „Mary”, a powinno być raczej Maryja, niestety zabrakło miejsca na literę. Dodatkowo cała inskrypcja ma sporo ubytków, na przykład w literach „A”, sprawia to spore problemy, bowiem taki znak może naśladować szereg innych.

Figura w górnej części cokołu ma wnękę, która imituje kapliczkę, umieszczony jest w niej święty Mikołaj, w którego zapewne fundatorzy szczególnie wierzyli albo mieli intencje związane z dziedzinom, którym patronował. Święty Mikołaj uważany był za cudotwórcę, szczególnie pomocny był przy egzorcyzmach! Możemy się tylko domyślać, co się mogło stać w rodzinie Rubaków, że postawili tę niezwykłą figurę gdzieś daleko w polach, na granicy wsi. Jeżeli pomyślimy sobie teraz nad tym, że większość figur i krzyży przydrożnych jest anonimowa, że znajdzie się sporo tych ze świętym Mikołajem, to jak niezwykłe historie i wydarzenia mogą się za nimi kryć?

Krzyżyk wieńczący cokół był zniszczony, ale ktoś prowizorycznie skleił go betonem. Niestety głowa jednej z postaci pod krzyżem nie utrzymała się i odpadła. Chrystus ukrzyżowany ma ulepioną z betonu prowizoryczną głowę, która wygląda trochę karykaturalnie. Krzyżyk na ramionach ma w formie ozdoby wypukłe gwiazdki, które w opisach innych figur i krzyży są zawsze wymienione, bowiem można je uznać za coś w rodzaju podpisu kamieniarza. Ludowi artyści ze Starego Brusna byli często analfabetami i nie sygnowali swoich wyrobów, ale każdy z nich miał swoje charakterystyce wzory, których używał i je powtarzał. Dlatego warto na nie zwracać uwagę, bo zobaczymy, że powtarzają się na różnych krzyżach te charakterystyczne ozdoby. Kamienny krzyż przydrożny to nie tylko kamienny obiekt religijny, to dzieło sztuki ludowej, ale przede wszystkim niezwykła historia, która została zapomniana i czeka na ponowne odkrycie.

TUTAJ album ze zdjęciami

Mołodycz 10

Znajdziesz obiekt klikając na współrzędne:

50.15516, 22.87182

Inskrypcja po przetłumaczeniu z ukraińskiego: „Ten krzyż postawił Juan Tareszko. 19/4. 1911”.

Jest to jedna z niewielu przydrożnych figur zwieńczona prawosławnym krzyżem. Był on pęknięty, ale został prowizorycznie sklejony. Na górnej belce titulus. Wokół figury zasadzono cztery lipy. Był to bardzo popularny zwyczaj, służący do ozdoby miejsca, ale także dający cień. Często jadąc gdzieś koniem na wozie, gdy robiono przystanki, stawano właśnie przy krzyżach, które były w cieniu, pod drzewami, a obok były ławeczki. Ludzie kiedyś byli bardziej religijni, dlatego też wykorzystywali często taki czas do pomodlenia się. W wielu miejscach drzewa wycięto, lub połamały się, zniknęły ławeczki. Jadąc dziś samochodem człowiek nie ma czasu zatrzymać się, mimo iż jedzie szybciej niż kiedyś, na dodatek brakuje mu czasu na chwilę zadumy.

TUTAJ album ze zdjęciami

Radawa 7

Znajdziesz obiekt klikając na współrzędne:

50.14008, 22.75707

Figura na prywatnej posesji. Krzyżyk wieńczący jest zniszczony i na jego miejscu jest zamiennik z metalu. Jest inskrypcja, można odczytać tylko część” „Na chwałę Bożą…”, reszta jest nie do odczytania, bowiem cokół był ostrzelany z karabinu i w miejscu inskrypcji ma dziury po kulach.

TUTAJ album ze zdjęciami

Radawa 6

Znajdziesz obiekt klikając na współrzędne:

50.12842, 22.78584

Figura na prywatnej posesji, ma uszkodzony cokół. Właściciel obiektu postanowił zamontować krzyżyk na połowie cokołu. Jest tam inskrypcja, ale zamalowana.

TUTAJ album ze zdjęciami